czwartek, 25 sierpnia 2016

Rozdział 20

Z Gregorem w Waszym związku, o ile tą marną imitację można tak nazwać,  było chłodno. Nawet nie starałaś się wypominać mu tej Sandry, za to on ciągle wspominał o Hilde. Przy każdej możliwej okazji, co doprowadziło do tego, że coraz mniej chciałaś z nim rozmawiać. Gregor tylko raz wykonał jakiś pojednawczy gest w Twoją stronę. Zabrał do romantycznej, włoskiej miejscowości nad jeziorem Garda na weekend pełen wina i makaronu .Przypomniało Ci się za co go pokochałaś, a w trudnych momentach na prawdę zastanawiałaś się, dlaczego z Nim jesteś. Uświadomił Ci, że masz człowieczą stronę, nawet można powiedzieć, że jego wścibskość pomogła, gdyby nie znał całej Twojej historii nigdy nie otworzyłabyś się tak na obcy kraj, ludzi i jego. Wydawać by się mogło, że wyjazd wam pomógł.Owszem, można nawet powiedzieć, że tak było, ale na tydzień. Później znowu dochodziło do dziwnych nieporozumień i Gregora, który coraz bardziej się nakręcał i popadał w lekkie szaleństwo. Wychodziłaś z założenia, że skoro on Ci pomógł i dostarczył w Twoim życiu tego przysłowiowego tlenu, to Ty chcesz trwać przy nim i pomagać mu jak tylko umiesz w jego ciężkich momentach. Chciałaś wiedział, że mimo to może na Ciebie liczyć. Zrobiłaś więc jego ulubioną sałatkę, kupiłaś wino i czekałaś, aż wróci ze skoczni.
-Hej.- Rozległo się po mieszkaniu, gdy drzwi się otworzyły.
-Cześć. Zrobiłam kolację, pomyślałam,że zjemy razem, przed tym jak oboje pojedziemy na LPG. Wiesz niby będziemy razem, ale jednak w pracy i ty między swoimi, a ja między swoimi.
-To dobry pomysł. Nałóż nam, a ja zaraz przyjdę, tylko umyję ręce.- Oparł swoje narty w odpowiednim miejscu na ścianie i ruszył w stronę łazienki.
Gdy podeszłaś do stołu z napełnionymi jedzeniem talerzami, Schlierenzauer już mocował się z winem.
-Głupie korki. - Mruknął tylko, a Ty się tylko roześmiałaś, bo słodko wyglądał jak złościł się na rzeczy martwe.
Mniej słodko wyglądał jak na Ciebie krzyczał.
-Myślałem, że jesteś jeszcze zła za tamtą sytuacje z rana.- Chciał zacząć rozmowę i w duszy dziękowałaś Sobie, że ma ochotę chociaż z Tobą rozmawiać.
-Trochę jestem.- Usiadłaś do stołu i zaczęłaś grzebać widelcem w swojej zieleninie.- Dużo o Tym wszystkim myślałam i Schlierenzauer jesteś do tej pory najlepszym co mnie w życiu spotkało, to dzięki Tobie i w sumie Twoim wadom tak się zmieniłam. Byłeś przy mnie gdy nie zasługiwałam, by ktoś przy mnie wytrzymywał.
-W sumie czasami nie wytrzymywałem.- Uniósł głowę z nad talerza,a potem szybko ją opuścił i dalej grzebał.
-Chcę, żebyś wiedział, że mimo tego,że masz trudny okres, to możesz mi powiedzieć o wszystkim i na mnie liczyć.- Zakończyłaś swoją wypowiedź, a on tylko uśmiechnął się lekko i pogładził po Twojej dłoni.
-Na przykład możesz mi powiedzieć co teraz nie gra.- Uśmiechnęłaś się i splotłaś jego dłoń ze swoją.
-Jutro się wszystkiego dowiesz. obiecuję.
-Gregor...- Mruknęłaś, bo chciałaś tak cholernie wiedzieć, co jest nie tak.
-Cieszmy się po prostu tym wieczorem.- Spojrzał Ci w oczy.
-A będziesz trochę weselszy?
-Postaram się.- Powiedział i starał się uśmiechnąć.
Tak ten wieczór był zdecydowanie jednym z najlepszych jakie się Wam przydarzyły. Gdy leżałaś już wtulona w klatkę piersiową chłopaka i próbowałaś usnąć, bo od rana musieliście oboje stawić się na lotnisku, Gregor wyszeptał Ci coś dziwnego do ucha:
-Możesz kochać się ze mną tak jakby to miał być nasz ostatni raz?
-Musimy być rano na lot....- Nie zdążyłaś dokończyć, bo zamknął Twoje usta pocałunkiem,a jego ręce wędrowały, po Twoim ciele i takim sposobem nie spaliście w ogóle.
Lot zleciał Wam na śnie. Gdy dojechaliście do hotelu nawet się nie pożegnaliście tylko każde poszło w swoją stronę z natłoku obowiązku i nie wyspania, przynajmniej Tobie się wydawało, ale prawda była inna i uświadomił Ci to Tom, który wparował do Twojego pokoju jak burza.
-Widziałaś to?
-Co Tom?- Mruknęłaś i przetarłaś oczy, byłaś strasznie zaspana.
-Ten dupek Cię wykorzystał, a teraz obsmarowuje dupę w gazecie. Przecież jeszcze wczoraj mi mówiłaś, że jesteście razem.
-Bo jesteśmy. O co chodzi?-Zapytałam już lekko zaniepokojona, a on rzucił mi dzisiejsze wydanie najpopularniejszego norweskiego dziennika sportowego ze Schlierenzauerem na okładce i fragmentem wywiadu "Chciałem zobaczyć jak można wygrywać wszystko jak maszyna i nadarzyła się okazja.Ten związek to od początku było wielkie złudzenie i mistyfikacja. Niedawno wróciłem do Sandry i to dopiero Ona pokazała mi co to znaczy miłość. Jest mi z nią bardzo dobrze"- Przeczytałaś fragment i nie dowierzałaś, że wypowiadał się w taki sposób o Tobie. Przeczytałaś więc tym razem cały artykuł i wreszcie zdałaś Sobie sprawę,że fragment zamieszczony przez Toma był jednym z najbardziej przyjemnych, bo Gregor wypowiadał się o Tobie dużo gorzej. Zaczęłaś płakać, znów czułaś się jak dziecko, któremu umarł ukochany szczeniaczek. Tom otoczył Cię ramieniem,a ty tylko zerwałaś się na nogi i z gazetą ruszyłaś do pokoju Gregora.
-Możesz mi to wytłumaczyć?-Stanęłaś w drzwiach roztrzęsiona i zapłakana.
-Aleks.... To wszystko wielka gra....
-Jesteś okropnym człowiekiem Gregor. Nie chcę Cię znać.- Powiedziałaś i odwróciłaś się na pięcie, a potem wybuchłaś płaczem.Wsiadłaś do windy i osunęłaś się o ścianę, gdy tylko drzwi się zasunęły.
-Hej. Wszystko dobrze?- Dotarło do Twoich uszu i wtedy zrozumiałaś, że nie jesteś sama.
Kompletnie go wcześniej nie zauważyłaś.
-Nic już nie będzie dobrze.- Mruknęłaś i znowu nadeszła fala spazmatycznego płaczu.
_________________________________
Udało mi się znowu coś napisać i strasznie się cieszę. Cholerka nawet wyszło trochę jak chciałam na koniec. Z przyjemnością pragnę Was poinformować, że został nam już tylko epilog na tej historii, ewentualnie rozdział i epilog, ale bądźcie bardziej przygotowane na opcje 1. Jak wrażenia moje drogie? 

1 komentarz:

  1. Kurde najpierw się z nią "kocha", a w między czasie wygaduje takie brednie. Co to za człowiek??? Rozdział jak zawsze świetny szkoda że to już koniec. CCzekam na rozwiązanie tej historii.Buziaki i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń